Dzień św. Patryka
Współcześnie dzień św. Patryka jest na całym świecie świętem irlandzkiej kultury i dziedzictwa tego wyspiarskiego kraju. Odbywające się 17 marca obchody to fragment wielowiekowej tradycji. Warto poznać ciekawostki i mity z nim związane.
Obecnie wiele osób sprowadza obchody dnia Św. Patryka w głównej mierze do mało znaczących
elementów takich jak uliczne parady z elementami irlandzkiego folkloru, picie zielonego
piwa, farbowanie rzek na zielono czy podświetlanie ważnych obiektów architektonicznych
zielonym światłem. Jednak święto to ma znacznie dłuższe tradycje i większe znaczenie, które
współczesny, zglobalizowany model świętowania zatarł niemal całkowicie.
Wszystko zaczęło się w V wieku n.e. – właśnie wtedy Patryk, urodzony w Brytanii rządzonej
przez Imperium Rzymskie, został porwany i sprzedany w Irlandii jako niewolnik. Miał wówczas
zaledwie 16 lat. Udało mu się uciec, jednak kilka lat później powrócił na Zieloną Wyspę z
zamiarem krzewienia tam wiary chrześcijańskiej. Ponoć tłumaczył druidom tajemnice Trójcy
Świętej stosując znaną wszystkim roślinę – koniczynę o potrójnych listkach. Czy tak było
naprawdę, nie wiemy. Tak czy inaczej jego misja okazała się sukcesem, a Irlandia przyjęła
chrześcijaństwo. Pierwotnie dzień 17 marca, tradycyjnie uznawany za datę jego śmierci,
stanowił wspomnienie św. Patryka w liturgii kościelnej – świętowano go raczej w kościołach –
rano i w domach – wieczorem niż w pubach jak ma to miejsce obecnie. Dopiero z czasem obchody
stały się bardziej wystawne i obrosły szeregiem tradycji, których rozkwit nastąpił w sposób
szczególnie bujny wśród irlandzkich emigrantów w Ameryce Północnej.
Pierwsze obchody święta swojego patrona Irlandia odnotowała w X wieku. Wtedy to popularnym
stało się spożywanie boczku i kapusty oraz zapijanie tego piwem. Pierwsza parada z okazji
dnia św. Patryka nie odbyła się w Irlandii, tylko na terenie obecnych Stanów Zjednoczonych,
na Florydzie, która wówczas pozostawała pod panowaniem hiszpańskim. Pisemne źródła
potwierdzają, że po raz pierwszy dzień św. Patryka obchodzono hucznie w St. Augustine w 1600
roku, a pierwsza parada miała miejsce w tym mieście rok później. Oznacza to, że publiczne
świętowanie dnia św. Patryka ma znacznie dłuższą historię niż dotychczas sądziliśmy –
wcześniej za pierwszą paradę uznawano wydarzenie z Bostonu z 1737, a powszechnie kojarzona,
największa parada z okazji Dnia Św. Patryka w Nowym Jorku odbyła się po raz pierwszy dopiero
w 1762 roku. Tradycja ta utrzymała się do dziś, zwłaszcza w miastach, gdzie osiedliły się
duże grupy imigrantów z Irlandii. Reszta to już bardziej współczesna historia, obejmująca
cały świat.
Radosne zielone święto zostało przyjęte w prawie każdym kraju, w mniejszym bądź większym
zakresie. Zielony kolor odnosił się pierwotnie do Irlandii, nazywanej Zieloną Wyspą oraz
trójlistnej koniczyny shamrock tradycyjnie kojarzonej ze św. Patrykiem. Nie bez znaczenia
jest też termin święta, które zbiega się na półkuli północnej z początkiem wiosny, gdy
wszystko zaczyna ponownie zazieleniać się po zimie. Z czasem jednak pierwotne znaczenia
zostały wymazane przez popkulturę i zatraciły swoje znacznie, a zieleń zawładnęła obchodami
jako łatwy do skojarzenia symbol.
Obecnie dzień św. Patryka to po prostu zielone święto o irlandzkim rodowodzie. To pretekst
do spotkań z przyjaciółmi, radosnych tańców i parad ulicznych, noszenia zielonych ubrań, a
także do farbowania na zielono włosów, piwa, a nawet rzek! Zwyczaj ten nosi nazwę global
greening – co roku miasta, firmy, ikony architektury oraz ważne obiekty i atrakcje
turystyczne prześcigają się, kto bardziej spektakularnie podświetli lub pomaluje swoje
otoczenie świętując dzień św. Patryka. W efekcie w połowie marca każdy chce stać się na
moment Irlandczykiem, a narodowe i religijne święto Irlandii zyskało szczególną,
niepowtarzalną oprawę i stało się pretekstem dla radosnej zabawy na całym świecie.
Ale właściwie dlaczego farbujemy w tym dniu wszystko na zielono? Geneza tego zwyczaju jest
dość… specyficzna. Wszystko zaczęło się w 1962 roku, kiedy to pracownicy chicagowskiej
oczyszczalni ścieków zaczęli wsypywać do wody specjalny znacznik, który miał na celu
wykrywanie wlewów nielegalnych ścieków do rzeki. Zorientowali się, że wyszedł im piękny
zielony kolor i postanowili wykorzystać go na dzień św. Patryka. Wrzucono wówczas do wody aż
45 kg roślinnego barwnika, co pozwoliło zabarwić rzekę aż na tydzień. Obecnie wykorzystuje
się zaledwie 18 kg, by zminimalizować wpływ na środowisko.
Z piwem historia jest jeszcze ciekawsza, bo rzeczywiście istnieje w piwowarstwie
określenie zielone piwo, które jednak nie ma nic wspólnego z jego
kolorem. Ktoś potraktował to jednak dosłownie i postanowił popłynąć na zielonej fali
obchodów dnia św. Patryka. Po raz pierwszy w 1914 roku w Nowym Jorku zrobił to… koroner dr
Thomas Hayes Curtin. Jako barwnika użył trucizny – sproszkowanego żelaza używanego do
wybielania ubrań. Mimo marnego wykonania pomysł chwycił i znalazł wielu naśladowców, którzy
dopracowali pierwotną metodę. Najzabawniejsze jest jednak, że te ekstrawaganckie piwa w
ogóle nie znalazły dla siebie miejsca w ojczyźnie święta, czyli Irlandii – tam tradycyjnie
pije się z tej okazji tzw. dzban Św. Patryka, czyli litr whiskey oraz tradycyjne irlandzkie
piwa, których spożycie w tym dniu znacząco wzrasta. Nic więc dziwnego, że święto to jest i
było obchodzone tak hucznie, zwłaszcza, że Irlandczyków nie trzeba uczyć dobrej zabawy, bo
mają ją we krwi.
Świętując po raz kolejny Dzień Świętego Patryka pamiętajcie, że piwo o zielonej barwie to
amerykański wynalazek i warto w tym dniu wrócić do szlachetnych piwnych tradycji z zielonej
wyspy wybierając tamtejsze piwo lub whiskey. Bawcie się dobrze!
